stanley stanek

Dwa, raz, projekt zgasł. Okres przejściowy między produkcją a promocją. Cz. 1

Budząc się w nocy, siedząc na kiblu, czy ganiając boso po łące chłodząc stopy w wilgotnej glebie, nie ważne… Ważne, że wpadłeś na (twoim zdaniem) genialny pomysł! endorfinki wydzielają się w mózgu, adrenalina skacze, a gdyby zajawkę opisać poziomem wzwodu, to można śmiało określić ten stan jako „kruszenie betonu penisem”. To wszystko znaczy, że za chwilę ostro zabierzesz się do roboty, będzie Cię to kosztowało kilka ram fajek i parę nieprzespanych nocy. Po dłuższym czasie – masz to. Masz rozwalony projekt na łopatki, pękasz z dumy, a w dupie kwitnie Ci mlecz.

(Oczywiście zakładamy, że jest to projekt IT – refleksja osobista, czy są jakieś inne projekty niż AJTI? Dokąd zmierzam ze swoim życiem? Czym jest wszechświat? – okej wracamy.)

Pierwszym krokiem jest z wizualizowanie projektu. Znajdujesz odpowiedniego grafika i siadasz do briefu. Piszesz. Piszesz i piszesz. Palisz fajki. Piszesz. Projekt jednak nie leży na łopatkach. Projekt właśnie podnosi gardę i przechodzi do ofensywy (czytaj, zaraz dostaniesz w ryj.. bardzo dostaniesz w ryj). Szybka wymiana ciosów i powoli pchasz oponenta w kozi róg. Z obitą gębą, ale szczęśliwy wysyłasz brief do grafika, który zapewnia Cię, że wszystko rozumie. Po 2 tygodniach dostajesz gotowy projekt, który jest gówniany (czynników chujowości jest wiele, ale najlepiej zwalić je na innych :)) i całą zabawę z pisaniem, tym razem poprawek, paleniem i wymianą ciosów zaczynasz jeszcze raz. Powtarzasz ten proces aż do skutku (średnio 4-5 razy, jeżeli masz szczęście).

Kiedy w końcu nastaje dzień chwały, dzień kiedy wszystkie grafiki pasują, ze łzami w oczach, ledwo tłumiąc łkanie, biegniesz do programisty. Teraz, co bardziej zaprawieni w bojach wiedzą z czym to się je. Pracę z grafikiem można porównać do porannej bryzy na świeżo ogolonym zaroście, natomiast prace z programistami, no cóż równie dobrze można przybić się do krzyża. Problem polega na tym, że zazwyczaj nasza szczegółowość planowania nie pokrywa się 1 do 1 z tym, czego oczekuje od nas programista. Programowanie to mrówcza robota z milionami zmiennych i niewiadomych. Tzn nie oczekuj cudów, pierwsze wersje Twojego pomysłu zawsze będą dziurawe. A systemy „wygrzewają” się często miesiącami. Cała sztuka polega na tym, żeby pracować od razu, nawet z dziurawym systemem.

Mniej więcej odpaliłeś swój pomysł tzn, że wygląda i działa w co najmniej 85%. Wszystko stoi w sieci, podpięte pod oficjalne domeny i serwery, aplikacje załadowane do google play lub app store i.. i… dupa. Orka jaką przeszedłeś wdrażając swój pomysł jest niczym w porównaniu do machiny marketingu jaką musisz rozpędzić. No popłakać się można, zdając sobie sprawę z tego, że tylko 10% pracy za tobą. Ta czarna dziura, depresja miedzy wdrożeniem a promocją jest punktem 0 każdego projektu i tylko od Ciebie zależy, czy będzie bardziej na plus czy bardziej na minus.

Stanley.

1 komentarz

  1. A luna luna

    Ciekawe… ciekawe, tylko ten Raleway co polskich znaków nie ma i łzy mi ciekną od mrużenia oczu

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>